sobota, 23 kwietnia 2016

NA BELCE



     Nie wiem jak to się stało, ale znalazłem właśnie zdjęcia, które kiedyś przygotowałem do wrzucenia na bloga i... no właśnie, coś mi nie wyszło. Zatem zapraszam na wspomnienie lata, gdzie przy okazji kawalerskiego Stefana, a w drodze na Otryt zatrzymaliśmy się na krótki popas na kultowej dwernickiej belce. 




Zbyszek







Kaśka jako jednoosobowa mobilna brama weselna






szczęście. podwójne








Zbyszek wychwala zalety wszelakie Andrzeja








także tego







slurp




/18.07.2015/



środa, 3 lutego 2016

LIPCOWY OTRYT


   Dziś post urodzinowy. Wczoraj była kolejna rocznica istnienia Prawdziwych Fotografii. Z tej okazji nałożyłem nowy mejkap na twarz mego bloga. Dzięki temu, mam nadzieję, będę mógł wrzucać zdjęcia większe niż do tej pory (co się okaże już za chwilę), by jeszcze bardziej miło się je oglądało, by bardziej wzbudzały zachwyt i pozytywne emocje ;-) 
   Dzisiejsze zdjęcia z serii tych lekko zapomnianych i dziś odkopanych. Z lipcowego, króciutkiego pobytu na Otrycie (który to pobyt był kontynuacją wcześniejszego pobytu na Dydiowej), a przedstawiają moment pracy przy fundamentach przygotowywanych pod obserwatorium astronomiczne, które lada chwila zacznie działać w sąsiedztwie Chaty Socjologa. 
   Zapraszam serdecznie!



























































































































































































































































































































































środa, 16 grudnia 2015

DYDIOWA

16 -19 lipca 2015 - bezprecedensowy wyjazd "kawalerski" Stefana miał miejsce w tych właśnie dniach, i na jego życzenie udaliśmy się na koniec świata - dosłownie i w przenośni. Kierunek Bieszczady, możliwie najbardziej na uboczu. Nawet na warunki bieszczadzkie jest to bardzo rzadko i przez niewielką ilość osób odwiedzane miejsce. Jeszcze kilka lat temu dostać się tam można było tylko wąskimi leśnymi ścieżynami i to przy założeniu, że znało się drogę. Skrawek polskiej ziemi z trzech stron otoczony wodami Sanu, dookoła już Ukraina. Cisza i spokój.  Miejsce i klimat jak najbardziej spełniły wszystkich oczekiwania. Żeby dopełnić tego nastroju zdecydowaliśmy się na dojazd pociągiem - tak jak robiliśmy to dziesiątki razy jeszcze kilka-kilkanaście lat temu. Co prawda to już nie to samo co jazda słynną niegdysiejszą "rzeźnią", niemniej wspomnienia jak żywe stanęły przed oczami i wielokrotnie w czasie tych dni wracały, odzywały się, cisnęły na usta i przed oczy. Po wizycie na Dydiowej udaliśmy się jeszcze na... ale to już inna historia i pewnie zagości tu innym razem.








































































































































































































poniedziałek, 30 listopada 2015

MEDIOLAŃSKA REWIA MODY




   Ech ten Mediolan. Światowe marki modowe wyzierają z każdego kąta, rogu, zakamarka, z każdej ulicy  i skweru, z metra, kawiarni i sklepów z pieczywem... Czyli zewsząd. Bardzo miło mi się patrzyło zwłaszcza na ładnie i z klasą ubranych mężczyzn, których to olbrzymi odsetek na codzień ubiera się w garnitury, wyglancowane buty i koszule. Nawet gdy upał nie odpuszcza. Nawet gdy pada deszcz. Nawet gdy porusza się człowiek z punktu A do punktu B... 
   I ten aspekt zainteresował mnie najbardziej. Jak w Mediolanie wyglądają motocykliści, skuterzyści (jest takie słowo?) i rowerzyści...
   Wyglądają oczywiście ładnie i z klasą. Popatrzcie zresztą sami...